Ukochane kanady, czyli ciężarówki Chevroleta odbudowują Polskę
Dodano: 2011-10-13,
Kategoria: Artykuły, Komentarzy: 0
Tuż po zakończeniu wojny Chevrolety tworzyły pierwszą komunikację w zniszczonej Polsce. Samochody stanowiły wówczas podstawowy środek transportu i zastępowały zniszczone koleje.

Robert Makus z warszawskiej dyrekcji PKP w pamiętnikach „Ruszyły pociągi” pisał: „Koleje były w niektórych rejonach, a szczególnie warszawskim, całkowicie zniszczone. Tory zryte bombami. Szyny wywiezione, a nawet tam, gdzie pozostały – każda zerwana w kilku miejscach amunicją saperską. Wypalone budynki jak rzędy kościotrupów patrzyły czarnymi oczodołami. (...) Żadnego życia, żadnego ruchu.” Pociągi nie mogły ruszyć także z braku węgla, o czym pisał inny kolejarz, pracujący w Gdańsku Bolesław Bieński. W swoim dzienniku pod datą 9 grudnia 1945 roku zapisał: „Zaczynamy już wszyscy unikać dworca, aby nie wstydzić się przed pasażerami. Załamała się także Gdynia, wycofując jeden pociąg po drugim. Słupsk został odcięty od Gdyni, tego pola startowego tylu osiedleńców. Lębork jest ostatnią stacją dokąd docierają. Miasto nie może ich pomieścić i wzywa, aby ich zabierać dalej za zachód. Wołanie w próżnię!”
Sytuację uratowały ciężarówki, które w grudniu 1945 roku dowiozły do stacji węgiel – ruszyły pociągi z przesiedleńcami i zaopatrzeniem. Jednak każdy kto mógł, starał się jeździć samochodami. Były to najczęściej maszyny produkcji amerykańskiej, w tym Chevrolety: modele osobowe (także z przedwojennego montażu Lilpopa) oraz wojskowe ciężarówki o ładowności 1,5 i 3 tony, z napędem na jedną i dwie osie. Dominacja amerykańskiego taboru wynikała z prozaicznej